Znajdziesz nas teraz pod linkiem https://Psieinternety.blogspot.com/ Zapraszamy !

czerwca 12, 2018

Nasze małe sukcesy

Ostatnie kilka miesięcy było dla mnie bardzo pracowite jednak mimo miliona obowiązków całkiem nieźle udawało mi się zorganizować czas i ćwiczyć z Larą przywołanie w dużych rozproszeniach i ignorowanie innych psów na spacerach, bo to było dla nas najbardziej problematyczne.




Zawsze byłem pewny naszego przywołania i jak dobrze wiecie, w mojej okolicy nie pojawia się zbyt dużo dzikich zwierząt, które mogą wyskoczyć nam na spacerach. Czasami jednak wybieramy się do pobliskich większych lasów gdzie mieszka dużo zwierzaków takich jak króliki, sarny czy dziki. Nigdy nie zastanawiałem się co by się stało przy bliskim spotkaniu Lary z np. sarną bo nie mieliśmy nigdy takiej sytuacji, a jedyne zwierzę na które miała okazję „polować” była moja papuga.
Jednak około dwa miesiące temu mięliśmy trochę nieprzyjemną sytuację... z koniem.
Na spacer wybraliśmy się na łąkę w środku lasu, gdzie Lara zawsze biega bez smyczy. Podczas zabawy zauważyłem, że z lasu wybiega koń 😮 - kiedyś widziałem, że ktoś tutaj jeździł na koniu, ale było to bardzo dawno i wydawało mi się, że nikt już w okolicy tego nie robi .
Niestety zanim zorientowałem się, żeby zapiąć psa to ten zdążył pobiec w jego stronę. Oczywiście zestresowany człowiek zazwyczaj nie wie co zrobić, więc po chwili zacząłem wołać Larę do siebie, ale ta wolała biec za koniem nie reagując na nudnego człowieka.
Na szczęście zanim ta zdążyła wbiec mu pod kopyta to ogarnąłem myśli i zacząłem biec w odwrotnym kierunku wbiegając między drzewa krzycząc „biegaj”, a co zrobiła Lara? Odwróciła głowę i zobaczyła, że mnie nie ma,więc spanikowana pobiegła za głosem . 
Na szczęście cała historia skończyła się dobrze, ale dała mi dużo do myślenia, w końcu mogłoby się to skończyć bardzo źle




Dzisiaj nie musimy się już martwić o inne zwierzęta bo Lara nie zwraca na nie już żadnej uwagi (nawet na latającego Blue) chociaż jeszcze kilka tygodni temu wydawałby się to niemożliwe. Pewnie każdy kto ma problem z opanowaniem instynktu łowieckiego swojego psa zastanawia się- jak? Więc...

JAK NAUCZYŁEM LARĘ IGNOROWANIA INNYCH ZWIERZĄT I PANOWANIA NAD JEJ INSTYNKTEM ŁOWIECKIM?

Początkowo wzmacniałem nasze przywołanie dodając powoli różnych rozproszeń, czyli np. rzucałem piłką jak najdalej wołając w międzyczasie psa. Później szukałem człowieka spacerującego z psem i walczyłem o uwagę Lary wołając energicznie, aż w końcu pozwalałem jej podbiec do psiaka po czym biegłem w drugą stronę zachęcając do powrotu. Teraz dzięki temu już w każdej chwili mogę odwołać Larę od zabawy z innymi psami co jest naprawdę super :D .

Drugą częścią mojego planu były ćwiczenia z papugą w domu, dzięki którym nauczyliśmy się opanowywania instynktu. Uczyliśmy się zostawania w miejscu podczas gdy ptak latał po domu, ale także starałem się rozładowywać emocje dając jej wypełnionego konga. To chyba wystarczyło bo po dwóch miesiącach takich ćwiczeń Blue może biegać po podłodze, a Lara nie zwraca na niego żadnej uwagi.
Aaaa i zapomniałbym o zabawach węchowych :D Codzienna 15 minutowa zabawa daje naprawdę wiele, bo dzięki takiej aktywności Lara naprawdę spełnia się w swoim zadaniu i już więcej nie potrzebuje niczego rozgryzać, gonić i wiecznie węszyć. Gdy takich zabaw zabrakło by w naszym domu to mogę się założyć, że wróciłby do nas stary znajomy... pożeracz wszystkiego i tropiciel starego jedzenia na ulicach.



Ostatnio dużo razy zobaczyłem na własne oczy jak dobrą robotę wykonaliśmy, bo kilkukrotnie na naszej drodze znalazły się sarny, którym nie groziło już pogryzienie przez małego czarnego psiaka .
Sarny biegną sobie przez łąkę, a obok idzie dumny człowiek ze swoim psem .




6 komentarzy:

  1. Brawo! My mamy tkaie same problemy, jeszcze trochę pracy przed nami, ale pwooli się udaje ^^ Też robimy zabawy węchowe, staram się śniadanie codziennie rano podawać ukryte w macie, a obiad na spacerze, wiec miska jest właściwie spalona, jedynie w niektórych sytuacjach, gdy jestem np. chora, nie ma jak ;)
    Teraz zaczęłam pisać bloga o nas i naszym życiu.
    Życzę wam dalszych sukcesów!
    PS. Wcześniej komentowałam u ciebie anonimowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błędy, pisze z telefonu

      Usuń
    2. Dzięki i powodzenia w dalszej pracy z psiakiem ;)

      Usuń
    3. Dzięki, wam również ;)

      Usuń
  2. Brawo! Naprawdę super! :) Stosuję tą samą metodę, gdy wyprowadzam moje futerko na podleśleśne tereny. Uciekam między jakieś zarośla, a on od razu jest bardziej zainteresowany. :) Pozdrawiamy! Milena z Wyszczekane.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciekanie działa najlepiej, wystarczy zniknąć na chwilę psu z oczu, a ten pojawi się przy nas w mgnieniu oka :D

      Usuń